Podajemy Państwu przykładowe oczekiwania i cele, z którymi zwracają się do nas ludzie. Niektórzy piszą o tym co zyskali dzięki uczestnictwu w terapiach proponowanych w naszej Akademii.
Być może pomoże to Państwu podjąć decyzję w tym, by do nas dołączyć :)
Po nocy wstaje dzień ,mam nadzieje ,że nauczę się wybaczać sobie i pokocham wreszcie siebie , bez stawiania sobie warunków/ a mam do pokochania siebie starą , chorą.../ -wiem ,że to nie będzie łatwe,ale wiem ,że sobie poradzę/ nie mam wyboru bo chcę żyć teraz inaczej, cieszyć się każdym dniem,dostrzegać dobro w codzienności, dziękować za bliskich i kochanych.
Mam nadzieję,że nauczę się życiowej mądrości opartej na faktach a nie na błędnych przekonaniach,które pomogą mi być szczęsliwą.B
Co dostałam od Akademii Walki z Rakiem.
- poznałam fantastycznych ludzi, fachowo przygotowanych do pracy niezwykle trudnej, "wypalającej" po 45 minutach, a jednocześnie życzliwych, ciepłych, cierpliwych Asia, Maciej, Basia, Kasia, którzy przekazali wiedzę, praktyczne wskazówki jak radzić sobie z chorobą, jednocześnie pozbawiając ją tej cholernej siły którą niesie ze sobą stwierdzenie "mam raka" dzięki nim /wam/ wiem, że są też korzyści z raka, ja ich doświadczyłam i dzięki wam wiem, że to przełamywanie "tabu raka" daje niesamowitego "kopa" psychicznego a co za tym idzie nadzieję, że sobie poradzimy z chorobą bo ona zależy tak naprawdę od nas./no nie zawsze - ale są cuda/.
- zyskałam tzw "dystans" do siebie samej/patrzę z boku i się dziwię....?
- zyskałam wgląd w emocje
- nabrałam odwagi
Dzięki.B
Co otrzymałam z Akademii Walki z Rakiem?
1. Brałam udział w dwóch terapiach prowadzonych przez psychologa (teraz biorę udział w trzeciej). Dowiedziałam się dużo na temat: choroby nowotworowej, przyczyn powstania i walki z chorobą.
2. Dowiedziałam się dużo na temat diety antyrakowej.
3. Dowiedziałam się jak ważny jest ruch. Chodziłam na jogę.
4. Tu polecono mi wiele lektur o tematyce antyrakowej. Przeczytałam.
5. Uczestniczyłam: w wycieczce do Szklarskiej Poręby połączonej ze szkoleniem, w dwóch spotkaniach: Dzień Walki z Rakiem w 2007r., w wyjeździe do Grzebieńska oraz z okazji Świąt w Wigilii.
6. Zaprzyjaźniłam się z koleżankami z grupy terapeutycznej (terapia trwała prawie rok). Wspieramy się nadal.
7. Zapisałam się na „rozmowy nie-filozoficzne”.
Ula
Co dostałam od Akademii
Do Akademii trafiłam w lutym 2009 r, ze wskazania osoby, którą spotkałam na oddziale onkologii w szpitalu HCP.
Początkowo chciałam ucestniczyć tylko w zajęciach Jogi. Ćwiczenia te bardzo pomogły mojemu samopoczuciu, choć tylko fiycznemu. Prowadząca je Wiera, zawsze uśmiechnięta i spokojna dobrze oddziaływuje na innych.
Później trafiłam do grupy Simontona prowadzonej przez Asię.
Zajęcia te uświadomiły mi co przynosi radość w życiu. Zmieniłam swoje postrzeganie świata, osób, zjawisk i przedmiotów, które mnie otaczają. A przede wszystkim zmieniłam swoje przekonania na temat np. choroby.
Dużo dowartościowania takiego kobiecego dają zajęcia wizażu z Moniką. Dbanie o siebie w sposób tak powierzchowny jest dla mnie też formą terapii.
Dziękuję za możliwość uczestniczenia w tak różnorodnych zajęciach w Akademii, gdzie można zmienić swoje wnętrze, a także wygląd zewnętrzny.
Renata
Moje oczekiwania
1. Jak radzić sobie ze stresem związanym z nawrotem choroby.
2. Jak radzić sobie ze stresem związanym z badaniami kontrolnymi.
3. Jak odmawiać innym, żeby nie dręczyły tzw. wyrzuty sumienia.
4. Jak stać się osobą spokojną, nie irytującą się drobiazgami.
Co otrzymałam już od Akademii Zdrowia?
Od 9 lat jestem amazonką po mastektomii lewej piersi. Byłam przerażona, gdy dowiedziałam się o raku piersi. 7 lat żyłam już w uspokojeniu, że wszystko jest dobrze. Aż tu jak grom z jasnego nieba spadła na mnie wiadomość, że mam przerzut nowotworu do kości- krąg Th 9 piersiowy- nieoperowalny 20 na 19 mm. Strach, panika- to wyrok śmierci… Radioterapia, izotopy, hospicjum domowe- to wszystko przerastało mnie- czułam, że czas odejścia nadszedł… Kompletnie zdruzgotana psychicznie i fizycznie. Córka podczas, gdy ja dostawałam kolejną kroplówkę w szpitalu znalazła plakat z informacją o Akademii. Ponad miesiąc prosiła, nalegała na mnie „mamo zadzwoń tam”. Musiałam sama „dojrzeć” do tej decyzji, aby zgłosić się do Akademii. Przyszłam tu zmaltretowana fizycznie, a co gorsze jako „wrak psychiczny”. Trafiłam do grupy wsparcia- gros z nas było tak samo „pokaleczonych psychicznie”. Każde spotkanie ze wspaniałymi psychologami prowadzącymi zajęcia pomagało mi spojrzeć co nieco inaczej na moją chorobę. Stawałam się stopniowo spokojniejsza i nauczyłam się bardzo dużo:
Odrzuciłam toksyczne osoby z mojego otoczenia, nauczyłam się mówić „nie”. Umiem wykroić czas tylko i wyłącznie dla siebie. W pewnym stopniu już siebie pokochałam taką jaką jestem. Nauczyłam się budować swój świat starszej pani na nowo poprzez radość spełnienia. Uczę się pracy z przekonaniami, co jest trudne. Nauczyłam się zmniejszać ból psychiczny (który jest gorszy od fizycznego) przez czynne zajęcia np. szydełkowanie, które wymaga koncentracji i daje natychmiastowy efekt mojej pracy. Nauczyłam się czuć bezpiecznie w swoich domowych pieleszach. Jestem bardzo bezpieczna w grupie wsparcia i biegnę na każde zajęcia „jak na skrzydłach”. Uczęszczam na koncerty organowe do naszego kościoła farnego, gdzie czuję się bardzo dobrze. Często się uśmiecham, dbam o swój wygląd, rozwiązuję krzyżówki- nie daję się przytłoczyć życiu. Zwolniłam tok swojego życia mając dewizę:
„Idę przez życie powoli szukając aniołów, które są wśród nas…”
Nadal walczę o zdrowie, już trzeci rok. Co miesiąc otrzymuję życiodajną kroplówkę.
Moje oczekiwania:
Chcę nauczyć się częściej prosić, a prośby swoje wyrażać jasno. Pracować nad tym, aby mieć dobrych ludzi wokół siebie i również być dla nich miłą i dobrą. Nadal zmniejszać strach przed śmiercią. Pogłębiać sposoby radzenia sobie z negatywnymi emocjami oraz nauczyć się wizualizacji. Pragnęłam, by moje ciało- umysł- duch- były w równowadze.
Edyta Ł.
Kilka słów ode mnie...
Wiadomość o tym, że mam raka, to nie była dla mnie dobra wiadomość. Pierwsze myśli wywołane tą wiadomością skojarzyły mi się natychmiast z długotrwałą chorobą, ogromnym cierpieniem, brakiem samodzielności życiowej i koniecznością potrzeby pomocy od moich córek. W miarę jak zdobywałam wiadomości dotyczących raka piersi, sposobów leczenia, przebiegu mojej terapii po operacji, przychodziły myśli, że to nie jest jedyna opcja mojej dalszej egzystencji. Nie przywiązywałam się bardzo do myśli, że jakiś procent kobiet w podobnej sytuacji do mojej cieszy się życiem i mnie musi spotkać to samo. Nie musi mnie spotkać to samo. Może wtedy zaczęłam szukać sposobów nauczania się pogody ducha na nowo. Przemyślałam moje wychodzenie z żałoby po śmierci męża. Wyszłam samodzielnie ale trwało to ponad 5 lat. Pomyślałam, że mam szansę odzyskać samodzielnie pogodę ducha mimo choroby nowotworowej, jak dałam radę z żałobą, ale szkoda mi czasu na samodzielne wychodzenie. Mam 64 lata i jeśli nie chcę reszty życia spędzić w strachu i smutku to muszę poszukać pomocy profesjonalistów. Wiem, jaka nie chcę być, wiem jaka chcę być a muszę poznać metodę, jak tego dokonać szybko, bo zwyczajnie mam bardzo mało czasu. Zaczęłam szukać profesjonalnej pomocy i znalazłam ją w Akademii Walki z Rakiem. Warsztaty metodą Simontona sprawiły, że teraz miewam radosną duszę. Zracjonalizowałam strach przed śmiercią, bólem, nieporadnością życiową. Nie oznacza to, że oddaliłam całkowicie od siebie te właśnie emocje, ja nauczyłam się je trochę minimalizować. Kolejne dni przynoszą ciągle nowe emocje wywołane badaniami kontrolnymi czy też „gorszymi dniami” i dlatego potrzebuje nieustannej pracy nad sobą. Pracuję ale wiem, że pracując pod kierunkiem profesjonalistów osiągnę zdecydowanie więcej i szybciej. Dlatego chcę wziąć udział w warsztatach zaawansowanych, bo mam mało czasu.
Podoba mi się moja pogodna dusza pomimo choroby.
Marta R.
|